Oscary 2026 – między nostalgią a nowym porządkiem

udostępnij artykuł
Oscary 2026 – między nostalgią a nowym porządkiem
Fot. Adobe Stock
float_intro: images/CENTRUM-PRASOWE/złota_statuetka_Oscara.png

W nocy z 15 na 16 marca po raz kolejny zostaną przyznane statuetki Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej. Jakie filmy i twórcy mają największe szanse na Oscara? Przewiduje dr Małgorzata Bulaszewska, kulturoznawczyni z Uniwersytetu SWPS.

pobierz pakiet 2

Ostatnie lata przyzwyczaiły nas do życia w ciągłym napięciu, gdzie mrok ekranowy wydawał się jedyną adekwatną odpowiedzią na rozedrganą rzeczywistość. Gdy już wydawało się, że kino na stałe osadziło swoje zainteresowania w rejonach brutalnej wiwisekcji społecznej i cielesnego horroru, 98. Gala Oscarowa przynosi subtelną, a zarazem wyraźną zmianę kursu.

W tej niestabilnej codzienności niezmiennym punktem odniesienia pozostaje Złoty Rycerz, który tym razem zdaje się poszukiwać ratunku w tym, co najbardziej intymne, w relacjach międzyludzkich, budujących naszą tożsamość.

dr Małgorzata Bulaszewska, kulturoznawczyni z Uniwersytetu SWPS

Powrót do tradycji i nowe otwarcie

Tegoroczna ceremonia po raz kolejny będzie prowadzona przez Conana O’Briena.

– Wybór tego charyzmatycznego gospodarza jest nie tylko ukłonem w stronę tradycji, ale przede wszystkim próbą przywrócenia gali blasku. Oczekujemy bowiem od O’Briena inteligentnego i dyskretnego humoru. Akademia najwyraźniej zrozumiała, że w czasach permanentnego przebodźcowania widz potrzebuje przewodnika, który potrafi zneutralizować lęki świata, przypominając o magii X Muzy w jej klasycznym wydaniu – zauważa kulturoznawczyni.

Nowością, którą ekspertka z Uniwersytetu SWPS przyjmuje z zainteresowaniem, jest ustanowienie kolejnej kategorii, w której doceniany jest najlepszy casting.

– To ważne dopełnienie nowego porządku. Od lat powtarzam, że to wybór twarzy, która opowie zapisaną w scenariuszu historię decyduje o wartości budowanego uniwersum kreowanego przez reżysera. Docenienie tej profesji to uznanie, że chemia między bohaterami nie jest dziełem przypadku, lecz precyzyjnym narzędziem kształtowania postrzegania bohatera na ekranie – mówi dr Bulaszewska.

Najlepszy film – głębia relacji

Ekspertka przewiduje, że w kategorii najlepszy film rywalizacja najprawdopodobniej rozegra się między obrazami, które w centrum stawiają jednostkę, a nie system.

– Moim faworytem jest „Hamnet”, będący przejmującą opowieścią o stracie i dziedzictwie. To tu wielka historia ustępuje miejsca tragedii rodziny. Silną konkurencję stanowią „Wielki Marty” w reżyserii Josha Safdie’go oraz „Wartość sentymentalna” w reżyserii Joachima Triera. Oba te obrazy, choć operują odmienną estetyką, pytają o to, co nam pozostaje z przeszłości w świecie zdominowanym przez doraźność. Chcę zwrócić uwagę na „Tajnego agenta” (reż. Kleber Mendonça Filho), który mimo swojej sensacyjnej osnowy stawia pytania o lojalność i cenę, jaką płacimy za czyny z przeszłości. To obraz niezwykle gęsty, w którym reżyser brawurowo bawi się kinowymi cytatami, tworząc oniryczny kolaż, w którym echa spielbergowskich Szczęk mieszają się z dusznością thrillerów Pakuli. To niemal surrealistyczna aura – czerpiąca z makabrycznych, miejskich legend – sprawia, że polityczna opresja zyskuje wymiar egzystencjalnego horroru. To kino niezwykle świadome, wykorzystujące nostalgię za dawną estetyką, by tym mocniej uderzyć w poczucie bezpieczeństwa współczesnego widza – mówi dr Bulaszewska.

Aktorskie portrety wewnętrznego rozedrgania

Zdaniem kulturoznawczyni z Uniwersytetu SWPS, konkurencja w kategorii najlepszy aktor pierwszoplanowy jest wyjątkowo silna.

Timothée Chalamet po raz kolejny udowadnia, że jest ikoną nowej wrażliwości. Jego gra opiera się na mikrogestach, na wstrzymywaniu emocji, co buduje niezwykłe napięcie pomiędzy bohaterem a widzem. Z kolei Ethan Hawke i Michael B. Jordan tworzą dojrzałe, brawurowe portrety mężczyzn mierzących się z bagażem własnych decyzji. Tu aktorstwo staje się fizyczne, niemal organiczne, gdzie każda zmarszczka, każdy gest są nośnikami historii upadku. Wśród aktorek moją uwagę zwróciły trzy kreacje – Emmy Stone, Rose Byrne oraz magnetycznej Renate Reinsve. Każda z nich mierzy się z mitem o społecznych rolach kobiet. Warto zauważyć, że ich warsztat opiera się na grze z kamerą, wszystkie często burzą czwartą ścianę samym spojrzeniem, rzucając wyzwanie oczekiwaniom otoczenia. Ich postacie są pełne sprzeczności, uciekają od schematów, a ich ból, często sprzeczny z konwenansem, budzi w widzu skrajne emocje – mówi dr Bulaszewska.

Metafora drogi i autorskie wizje

Ekspertka zwraca uwagę na to, że statuetka za reżyserię to starcie wizjonerów: Chloé Zhao, Paula Thomasa Andersona oraz Joachima Triera.

– Chloé Zhao w obrazie „Hamnet” po raz kolejny udowadnia, że jej unikalność polega na budowaniu intymności w sposób naturalistyczny. Reżyserka operuje ciszą i zbliżeniami, które pozwalają widzowi niemal fizycznie dotknąć traumy bohaterów. Paul Thomas Anderson („Jedna bitwa po drugiej”) pozostaje mistrzem narracji wielowarstwowej, łączącym monumentalne plany z gęstą psychologiczną atmosferą, gdzie każdy ruch kamery jest przemyślanym komunikatem o kondycji człowieka. Z kolei Joachim Trier wyróżnia się melancholijną lekkością, wizualizując procesy pamięci poprzez nieliniowy montaż, co sprawia, że emocje stają się ważniejsze niż chronologia zdarzeń. Słowem, każdy z twórców stworzył dzieła kompletne, w których emocje buzują pod pozornie gładką powierzchnią codzienności. Warto także zwrócić uwagę na krótki metraż animowany „The Last Thread”. To piękna plastycznie opowieść o więzach, których nie da się zerwać – wskazuje kulturoznawczyni.

Kino jako komunikacja wizualna

Z perspektywy medioznawczej tegoroczne nominacje to fascynujące studium komunikowania wizualnego. Jak podkreśla ekspertka, w „Tajnym agencie” warto zwrócić uwagę na psychologię koloru. Dominacja przygaszonych, brudnych zieleni i żółci nie tylko odsyła do estetyki lat 70., ale buduje atmosferę paranoi i rozkładu. Kolor staje się nośnikiem lęku, gdzie plastycznie przedstawiona duszność wnętrz kontrastuje z jaskrawym błękitem oceanu, wizualnie podkreślając izolację jednostki. Z kolei w „Hamnecie” komunikacja wizualna opiera się na operowaniu głębią ostrości. Częste stosowanie płytkiej ostrości izoluje postacie od tła, co jest czytelnym komunikatem o ich osamotnieniu w żałobie. To klasyczny zabieg, który przenosi ciężar narracji z tekstu na obraz, pozwalając widzowi czytać i czuć emocje.

– W kategorii filmu międzynarodowego nie sposób nie wspomnieć o kolejnej nominacji dla obrazu polskiego w reżyserii Agnieszki Holland, „Franz Kafka”, który budzi zasłużony podziw swoją bezkompromisową formą. Holland portretując Kafkę, ucieka od schematów biograficznych, stawiając na oniryczność i emocjonalną wiwisekcję geniusza. W tej samej kategorii moje uznanie budzi „Tajny agent” za mistrzowskie operowanie gatunkową hybrydą oraz wartość sentymentalną, za unikalne osiągnięcie w obrazowaniu (poprzez architekturę i przestrzeń) wewnętrznego świata bohatera. Kolejnym polskim akcentem jest nominacja dla Łukasza Żala za zdjęcia do „Hamneta”. Łukasz Żal nadaje kadrom wymiar metafizyczny. Jego praca światłem wydobywa z twarzy aktorów to, co niewypowiedziane słowami, czyniąc opowiadaną historię bardziej ludzką i dotkliwą – mówi dr Bulaszewska.

Ekspertka zwraca uwagę, że tegoroczne nominacje są mniej pesymistyczne w odbiorze niż zeszłoroczne. Kino, po okresie mrocznych diagnoz i społecznych zmagań, zwraca się ku nostalgii, przypominając, że w trudnych czasach najbardziej potrzebujemy drugiego człowieka. W połowie marca przekonamy się, czy Akademia postawi na czuły portret relacji, czy pojawią się nowe schematy typowania.

dr

Małgorzata Bulaszewska


Te artykuły mogą
cię zainteresować

Poproś o komentarz ekspercki

Napisz nam o swoim temacie, a my znajdziemy dla Ciebie eksperta z naszej bazy ponad 400 naukowców.

Przejdż do formularza
Bądź na bieżąco

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco z publikowanymi przez nas nowościami.

Zapisz się